Jednogarnkowe

niedziela, 23 lutego 2014

W Krakowie wiosna porządnie się już rozgościła. Niedługo nadejdą letnie popołudnia wypełnione zapachem grilla, sezonowych owoców, ucieranych ciast i lemoniady. Jeśli jednak, tak jak ja, nie możecie się doczekać pierwszego grillowania w tym sezonie, to koniecznie wypróbujcie ten przepis. Przypomni Wam, jak fajnie było w lecie :)

To jeden z tych obiadów, które może nie wyglądają elegancko i wytwornie, ale za to są naprawdę dobre. W dodatku można je z łatwością modyfikować, zwłaszcza gdy zbliża się potrzeba posprzątania lodówki. Można np. dodatkowo dorzucić wędlinę, ser żółty, a nawet rzodkiewki :)

SKŁADNIKI:

- 3-4 kiełbasy grillowe
- 300 g pieczarek
- 2 papryki czerwone
- por (lub 2 cebule)
- przyprawy: pieprz, czerwona papryką, odrobinę soli

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego przepisu znajdziesz TUTAJ.

Tagi: grill
15:10, widelcempomapie , Jednogarnkowe
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 marca 2013

Spotkałam kiedyś w sklepie limitowaną, afrykańską edycję sosów Łowicz. Rzadko korzystam z tego typu produktów, ale byłam bardzo ciekawa smaku jaki akurat ta konkretna seria oferuje. Zdecydowałam się na wersję z sezamem i orzeszkami. Nie mogę powiedzieć złego słowa, bo było to naprawdę smaczne, ale po pierwsze sosy były limitowane więc nie można ich nabyć zbyt często, a po drugie lubię wyzwania i domowe potrawy. Postanowiłam więc stworzyć taki sos od podstaw i o dziwo, udało mi się to naprawdę nieźle już za pierwszym razem. Teraz smakiem przypomina nie tylko Afrykę, ale azjatyckiego kurczaka Gong Bao - w wersji bardziej pomidorowej i łagodnej. Orzeszki są największym odkryciem tego dania, komponują się idealnie, dodają do sosu niespodziewanej chrupkości. Na stałe wpiszą się w mój kulinarny repertuar. 

SKŁADNIKI: 

- 200 g ryżu
- 1 pierś z kurczaka
- 80 g orzeszków ziemnych (mogą być solone) 
- 50 g sezamu
- pół puszki kukurydzy (ok. 160 g) 
- 160 g koncentratu pomidorowego 
- 1 duża cebula 
- 1 papryczka chilli
- łyżka masła
- łyżka mąki
- przyprawy: czosnek, sól, pieprz, kolendra, imbir

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego przepisu znajdziesz TUTAJ.

poniedziałek, 04 lutego 2013

Widelec wylądował dziś na Węgrzech. W kraine papryki i win. Nigdy nie zagościłam tu na dłużej, zawsze tylko przejazdem. Może dlatego Węgry utkwiły mi w pamięci jako kemping z wykafelkowanym basenem. Jak na wczesne lata 90' było to naprawdę coś niebywałego! Oczywiście z mojej, polskiej perspektywy. I ten język... Wiecie jak to jest -z każdego języka można wyciągnąć jakieś znane słowa albo przynajmniej takie, które da się powtórzyć. Z każdego, poza węgierskim. Takie jest właśnie leczo - nie do powtórzenia. Za każdym razem wychodzi trochę inaczej. Idealnych przepisów są setki - z mięsem, wegetariańskie, z parówkami, z kiełbasą, z cukinią albo bez, na smalcu, na oleju - można dostać zawrotu głowy. Dokładnie takiego jak przy słuchaniu węgierskich rozmów. Dlatego właśnie tą potrawę uznaję za esencję Węgier. 

SKŁADNIKI:


- 200-300 g kiełbasy zwyczajnej (lub innej, ulubionej - nie może być zbyt tłusta)
- 500 g pieczarek
- 2 średnie cebule 
- 250 ml koncentratu pomidorowego 
- 2 świeże papryki (najlepiej w różnych kolorach) 
- łyżka stołowa musztardy
- przyprawy: sól, pieprz, papryka ostra

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego przepisu znajdziesz TUTAJ.

sobota, 12 stycznia 2013



Nie lubię zimy. Naprawdę. To znaczy mogę znieść jeszcze taką, która obecnie gości w Krakowie. Puszysty, suchy śnieg, temperatura niewiele poniżej zera. Nie zmienia to jednak faktu, że jest znienawidzoną przeze mnie porą roku. Zdecydowanie wolę ciepłe miejsca i zamierzam Was tam przenieść. Bez biletów, odprawy bagażowej i kilku godzin lotu. Będzie pyszne jedzenie, przyjemna temperatura, węże i henna. Bo tak właśnie wygląda Maroko.

Całkiem nieźle czuję się we wszystkich arabskich krajach. Pasuje mi to co jedzą, lubię leniwe podejście do obowiązków i obfitość kolorów dookoła. Tak właśnie trafiłam do Marakeszu. Sercem miasta jest ogromny bazar, który w ciągu dnia wypełniony jest rzemieślnikami i turystami. Kiedy tylko zapada zmrok, w cudowny sposób zamienia się w ogromną restaurację na wolnym powietrzu.

Trwa to dosłownie minutę i wciąż nie wiem jak to możliwe, że Pan który przed chwilą handlował lampami teraz podaje mi kuskus. Pyszny kuskus! Tak właśnie poznałam tę potrawę. Pasuje do niej wszystko, jest prosta, tania i przypomina mi ciepłe dni spędzone w Marakeszu. Świetnie sprawdza się zarówno na zimno jak i na ciepło, na obiad w domu i do pudełka na przerwę w pracy. Spróbujcie, nie pożałujecie! 

SKŁADNIKI: 

- 150 g kaszy kuskus
- 2-3 papryki świeże (najlepiej w różnych kolorach)
- puszka czerwonej fasoli
- puszka kukurydzy
- pół średniej cebuli 

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego przepisu znajdziesz TUTAJ.

Skontaktuj się ze mną: widelcem@gmail.com

Zdjęcia i treści prezentowane na tym blogu są własnością autora. Wykorzystywanie i kopiowanie zdjęć bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

Durszlak.pl Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi