Ryby

piątek, 09 sierpnia 2013

Pamiętacie, że kiedyś dodałam wpis: "Czy ja właśnie zjadłam rekina?". To była naprawdę udana próba kulinarna. Jednak od tamtej pory nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że chcę do rekina zrobić drugie podejście. A właściwie do żarłacza błękitnego. Gdy znów pojawił się w sieci z owadem w nazwie, nie zawahałam się ani chwili. Poprzednim razem opisałam dokładnie wszystkie moje wątpliwości związane z rekinami, jego światową historię, więc jeśli macie ochotę się z tym zapoznać to zajrzyjcie do w/w wpisu.

Tak jak ostatnio steki z żarłacza były mrożone, a pomysł na przepis musiał być prosty. Tak by nie zabił smaku ryby. W końcu to nie byle jaka ryba, warto poczuć jak smakuje. Dlatego wybrałam jedyny w swoim rodzaju sos chrzanowy. Idealnie pasuje do każdej ryby, a do żarłacza w szczególności. 

SKŁADNIKI:
- 2 steki żarłacza błękitnego (w sumie ok. 400g)
- 50 g startego chrzanu
- 150 ml jogurtu naturalnego gęstego
- sól, pieprz, czosnek, tymianek

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego wpisu znajdziesz TUTAJ

niedziela, 24 lutego 2013

Rekin to kontrowersyjna ryba. Kiedyś wyczytałam, że więcej ludzi na świecie umiera przez zatrucie mięsem tego drapieżnika niż od pogryzienia przez niego. To znaczy, że chyba my bardziej zagrażamy żarłaczom niż one nam. Oczywiście nie chodzi o to, że mięso rekina jest trujące - po prostu nie wszędzie przywiązuje się należytą uwagę do procesu przygotowania dań, zwłaszcza tych serwowanych turystom. Z rekinem w ogóle jest problem. Chińczycy mają na przykład tradycyjną i bardzo pożądaną potrawę - zupę z płetwy. Niestety rybacy poławiali rekiny, odcinali płetwy, a "niepotrzebną" część ryby wrzucali z powrotem do wody. Taki rekin wykrwawiał się i ginął w męczarniach, nie mogąc nawet pływać. W wielu krajach zakazano w związku z tym handlu a nawet posiadania płetw. Samo mięso jest jednak legalne i niezwykle wyjątkowe - przynajmniej moim zdaniem. To najprzyjemniejsze surowe mięso jakie miałam w rękach. Wiem, że dziwnie brzmi takie wyznanie, ale jak weźmiecie je do ręki to zrozumiecie, że miałam rację. Delikatne, jędrne, mięciutkie. Odradza się je jednak kobietom w ciąży, bo podobno ma wysoki poziom rtęci. No cóż, spróbować i tak warto - chociaż raz w życiu. 

Dlatego, kiedy zobaczyłam w sklepie mrożone steki z żarłacza błękitnego, nie mogłam nie przygotować z nimi przepisu. Cena była zaskakująco atrakcyjna - 20 zł/kg, steki pakowane pojedynczo, różnej wielkości. Nie chcę wymieniać nazwy sieci, w której można nabyć tę rybę, ale to ta z owadem w nazwie :) Mają też miecznika, ale jego cena to już nie moja półka (50 zł/kg). Zależało mi, żeby przede wszystkim poczuć smak ryby, dlatego to żarłacz błękitny podawany na sosie koperkowym, ale bez nadmiaru przypraw, bez żadnej panierki - po prostu rekin. Jeśli szukacie czegoś bardziej rozbudowanego możecie spróbować przygotować steki z rekina także według mojego przepisu na tołpygę.

SKŁADNIKI: 

na dwie porcje:
- dwa steki z żarłacza błękitnego (ok. 400g)
- pół cytryny
- przyprawy: sól, pieprz, czosnek, bazylia

na sos koperkowy:
- łyżka masła
- pęczek koperku
- jogurt naturalny lub śmietana 18% (ok. 100ml)
- przyprawy: papryka słodka, pieprz, sól 

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego przepisu znajdziesz TUTAJ.

sobota, 08 grudnia 2012

 

Pstrąg kojarzy mi się z jedno- i dwudniowymi wycieczkami na południe od Krakowa. Gdziekolwiek bym się nie wybrała, czy do Zakopanego, czy do Szczawnicy zawsze prędzej czy później jem pstrąga. Po prostu go uwielbiam, zwłaszcza w tej formie. Ponieważ jest środek zimy, a moi sąsiedzi prawdopodobnie zlinczowaliby mnie za wystawienia grilla na balkonie, swobodnie pozwalam sobie używać grilla elektrycznego. Sprawdza się, bo nie trzeba używać tłuszczu a całość właściwie sama się robi. Wygląda świetnie na ważniejszych obiadach, ale może sprawić wiele kłopotu naszym gościom - uważajcie, żeby nikogo nie postawić w niezręcznej sytuacji. 

SKŁADNIKI:


- pstrąg cały świeży
- jajko
- bułka tarta
- łyżka masła 
- dowolne przyprawy (u mnie tymianek, majeranek, czosnek, sól i pieprz)
- kilka kropel soku z cytryny

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego przepisu znajdziesz TUTAJ.

środa, 05 grudnia 2012

 



Uwielbiam ryby! Nie wiem jaki naród przoduje w ich spożyciu, ale mi kojarzą się z Grecją. Pamiętam, że to właśnie tam na ulicach mężczyźni filetowali ryby, zabijali kałamarnice, z małych stoisk sprzedawali kalmary. Za każdym razem gromadzili tłumy przechodniów, którzy uwielbiali się temu przyglądać. Dlatego dziś tołpyga - ma delikatne, ale naprawdę pyszne mięso.


SKŁADNIKI:

Na jedną osobę:
- świeży filet z tołpygi (ok. 200 g)

- jajko
- 1 łyżki mąki 
- 1-2 łyżki wody
- kilka kropel soku z cytryny
- 2 łyżki masła

- koperek

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego przepisu znajdziesz TUTAJ.

Skontaktuj się ze mną: widelcem@gmail.com

Zdjęcia i treści prezentowane na tym blogu są własnością autora. Wykorzystywanie i kopiowanie zdjęć bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

Durszlak.pl Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi