Smarowidła

piątek, 01 lutego 2013

Daleko mi do wegetariańskiego stylu życia a tym bardziej do wegetariańskiego stylu żywienia. Nie ukrywam, że lubię mięso i zarówno gotuję, jak i jem je z przyjemnością. Czasem jednak dostaję zamówienia specjalne. Po kilku tygodniach przemyśleń spełniam nietypową prośbę. Dzisiaj kuchnia wydała - pomidorowy pasztet sojowy bez pieczenia. Taki wynalazek możecie kupić w każdym większym sklepie, cena jednak potrafi zwalić z nóg 3-5 zł/100 g. Mój przepis wymaga trochę cierpliwości, ale jest banalny i uda się każdemu. Oczywiście każdemu kto z jakiegoś powodu postanowił ograniczyć mięso w swoim życiu. Po spróbowaniu stwierdzam, że można zjeść jako pastę kanapkową raz na jakiś czas, ale nie dam się przekonać, że białko soi może zastąpić białko zwierzęce. Smaku prawdziwego pasztetu też nie da się podrobić. 

SKŁADNIKI:
na zapełnienie słoików o łącznej pojemności ok. 750 ml 

- 250 g soi
- 3 łyżki koncentratu pomidorowego
- 2 duże marchewki
- przyprawy: dwa liście laurowe, ziele angielskie (ok. 5 kuleczek), łyżka tymianku, łyżka majeranku, łyżeczka curry, czosnku, pieprzu i słodkiej papryki (lub ostrej jeśli pasztet ma być pikantny). 
- 2-3 łyżki oleju lub oliwy z oliwek

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego przepisu znajdziesz TUTAJ.

piątek, 11 stycznia 2013

 



Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam wszelkie pasty, pasztety, smarowidła na kanapki. To kolejny powód, dla którego tak lubię Anglię. Tam w supermarketach wybór past jest ogromny. W dodatku nie są drogie, a ich konsystencja potrafi zaskoczyć! Przy ostatniej wizycie wybrałam sobie dwie pasty: kurczak-bekon i ser-cebula. Wiem, bardzo aromatycznie ;) Nie lubię sera żółtego, ale spodziewałam się jedynie jego aromatu czy ledwo wyczuwalnego smaku, jak to polskie pasty mają w zwyczaju. Zresztą tak samo potraktowałam w składzie cebulę, którą lubię, ale nie w nadmiernych ilościach. Kiedy pasty znalazły się na moich kanapkach nie wiedziałam co robić. Pasta ser-cebula była dokładnie czymś odwrotnym niż się spodziewałam. To było pudełko pełne pokrojonego sera i surowej cebuli. Nie żadne aromaty, smaki i inne. Prawdziwy ser, prawdziwa cebula. No cóż, podjęłam próbę, ale ze względu na moje smaki, nie przypadła mi do gustu. Co innego kurczak-bekon. Konsystencja wyglądała tak samo - to były po prostu spore kawałki kurczaka i bekonu z dodatkiem kremowego czegoś (podejrzewam, że to był jakiś sos sałatkowy, które w Anglii są dosyć popularne). Postanowiłam na swój sposób zrobić ją w domu i pozbawić bekonu, który dominował nad kurczakiem. I oto jest. Mięsne smarowidło prosto z brytyjskich półek. 


SKŁADNIKI:
- 100 g piersi z kurczaka
- ulubione przyprawy (u mnie papryka słodka, sól, pieprz, czosnek)
- łyżeczka chrzanu
- 4 łyżki stołowe majonezu (dla liczących kalorie może być jogurt naturalny, a dla tych co się jeszcze wahają może być też jogurt i majonez pół na pół)

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego przepisu znajdziesz TUTAJ. 

czwartek, 20 grudnia 2012



Kiedyś uwielbiałam jajka. Jadłam je na potęgę, w każdej możliwej postaci. Rodzice ciągle powtarzali mi, że to nie zdrowo i stopowali moje jajeczne zapędy. Gdyby ich czujne oko, było jeszcze czujniejsze pewnie jajeczne smarowidło nigdy by nie powstało w mojej kuchni. Na szczęście jest i przywiozłam je z... Cypru. To był mój pierwszy wyjazd bez rodziców za granicę, również pierwszy z biurem podróży i pierwszy lot samolotem. Niestety nie było tak kolorowo, bo miałam 10 lat i do pary dostałam babcię. Do tej pory nie wiem, kto kim miał się opiekować. Ważne, że rodzice nie patrzyli, a hotelowy szwedzki stół, choć ogólnie ubogi - był szalenie bogaty w jajka. Jajecznice, jajka sadzone, omlety - wszystko! Cóż to był dla mnie za raj :) W końcu babcia, nie taka miękka babka, powiedziała dość i wymieniła długą listę produktów, których nie wolno mi jeść oraz tych, które powinnam. Na tej drugiej znalazł się chleb, a na tej pierwszej zabrakło jajek na twardo, które kitrały się w kącie bufetu. Kroiłam je na plasterki i kładłam na posmarowanym masłem chlebie. Parę lat po powrocie do kuchni przepis ewoluował i zamienił się w bardziej wygodną wersję czyli zwykłe smarowidło. Kosztuje niewiele, długo wytrzymuje w lodówce, jest pyszne i w zimne dni przypomina mi słoneczny Cypr! 

SKŁADNIKI:
- 3 jajka
- 50 g jogurtu naturalnego
- 50 g majonezu
- sól, pieprz, papryka czerwona (ostra lub łagodna jak kto woli)

Wyszło mi z tego tyle pasty, że posmarowałam ok. 12 kanapek 

i opcjonalnie:
- pieczarki marynowane
- ogórki konserwowe

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego przepisu znajdziesz TUTAJ.

Tagi: Cypr jajka
15:49, widelcempomapie , Smarowidła
Link Komentarze (6) »
niedziela, 16 grudnia 2012



To kolejny, idealny pomysł na prezent. Masło orzechowe jest chyba amerykańskim wynalazkiem i z takim właśnie polsko-amerykańskim mieszkaniem mi się zawsze będzie kojarzyć. Też z tym, że było jedną z nielicznych rzeczy, które zawsze można było tam znaleźć. Z tym, że ciągle zajadali się nim wszyscy dookoła. Właściwie nie wyobrażam sobie tego mieszkania bez masła orzechowego! W końcu zrobiłam taki słoik orzechowych pyszności samodzielnie. Wy też spróbujcie, a nie pożałujecie. Jest banalne, pyszne i bez niepotrzebnych dodatków. 



SKŁADNIKI:
- 500 g orzeszków ziemnych obranych, nie solonych

Widelcem po mapie wygląda teraz zupełnie inaczej i znajduje się pod innym adresem. Resztę tego przepisu znajdziesz TUTAJ.

Skontaktuj się ze mną: widelcem@gmail.com

Zdjęcia i treści prezentowane na tym blogu są własnością autora. Wykorzystywanie i kopiowanie zdjęć bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

Durszlak.pl Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi